Ten post będzie prawdopodobnie dość filozoficzny i długo wahałam się, czy prezentować się Wam z tej strony. Mój dylemat nie jest spowodowany obawą przed tym, czy uznacie moje słowa za wartościowe, czy nie, ale bardziej tym, że mam bardzo dużo do powiedzenia w kwestiach idących dużo dalej niż te typowe. Zazwyczaj ten właśnie moment każda osoba, pragnąca funkcjonować w społeczeństwie, uzna za chwilę właściwą do nałożenia sobie na twarz przysłowiowego kagańca. Warto to robić i wierzcie mi, ja też to robię.

Temat kreatywności w kontrze do intelektualizmu jest kwestią, którą rozważam i przewija się w moim życiu nieustannie. Jako człowiek doświadczony przyznam, że moja kariera zawodowa opierała się na szeroko pojmowanym intelektualizmie, a jej podstawą było logiczne, racjonalne myślenie, zdolność do kojarzenia faktów, a nieraz i błyskotliwość. To wszystko poparte wykształceniem i doświadczeniem mogło stworzyć człowieka uznawanego przez wielu za kogoś naprawdę wartościowego… Jednak jako uczestniczka tej globalnej gry, nigdy nie postrzegałam tego w ten sposób. Tę bardzo intelektualną część mojego życia wspominam z wielką niechęcią, dlatego, że gdy wiedza, mądrość i profesjonalizm wypełniały moje dni od brzegu do brzegu, czułam się bardzo nieszczęśliwa. Jako osoba nadodpowiedzialna, wykonywałam wszystkie zadania, a nawet więcej, jednak nie opuszczała mnie myśl, że mogłabym nie żyć, a ta praca i tak byłaby wykonana przez kogoś innego. Idąc dalej tym tokiem myślenia, byłam i jestem nadal przekonana, że praca skoncentrowana na intelektualizmie jest duchowo całkowicie bezwartościowa, gdyż nie robi różnicy, czy istniejesz, czy nie - to, czemu poświęcasz cenne chwile swojego życia, jest zadaniem płytkim i nierozwijającym twojego ducha. Owszem, prawdopodobnie wycena tej pracy w społeczeństwie jest wysoka, ale najważniejsze pytanie brzmi - co ty myślisz o sobie? W tym miejscu aż kusi mnie, aby rozpocząć temat tożsamości i kompulsywnej potrzeby ludzi określania się poprzez nią w świecie ( jestem pilotem, jestem biznesmenem, jestem influencerem, jestem artystą - jestem kimś)… ale nie chcę zbaczać z tematu.

Czy czujecie wstyd, gdy oglądacie teleturnieje, w których zadawane są pytania z wiedzy ogólnej, a wy nie znacie większości odpowiedzi… mimo, że ukończyliście studia, macie stanowisko, zarabiacie świetne pieniądze? Czy jest wam głupio, czy maskujecie brak tej wiedzy, udając, że nie słyszeliście pytania? Czy wstydzicie się przyznać, że po prostu nie wiecie, ile wynosi pierwiastek z jakiejś liczby? Czy czujecie się oceniani? Czy od tego, na ile pytań odpowiecie, uzależniacie swoją wartość? Pewnie wewnętrznie wielu z was chciałoby znać odpowiedzi na większość pytań, bo wiecie, że jesteście po prostu mądrzy. Ale, czy nie znając tych odpowiedzi, jesteście głupi?

…dla mnie intelektualizm jest jedynie doprowadzoną do perfekcji umiejętnością zapamiętywania, niczym więcej. Wielu ludzi uznaje się za mądrych tylko dlatego, że odpowiedzieliby na większość zadanych im pytań. W którym roku było to, na czym polega to, ile wynosi pierwiastek z liczby, które powiedzenie pasuje do sytuacji opisanej w pytaniu… Ostatecznie ludzie wyceniają swoją wartość, biorąc za podstawę dobrą pamięć. Czy dobra pamięć to mądrość… Nie! Dobra pamięć to jest dobra pamięć. Czy ta pamięć coś tworzy, czy coś kreuje, czy czemuś służy? Niekiedy tak, ale czy w wieczności ma to jakikolwiek znaczenie?

W wieczności jedyne, co ma znaczenie, to czy jesteście kreatorami - nie mówię tu o artyzmie. Mówię o tym, że kreatywność jest prawdziwą, realną mądrością, jest niedocenianym i wzgardzonym geniuszem, wycenianym tak nisko, że nie można się z niego utrzymać. Prawdziwa mądrość używa swych bezcennych narzędzi - mózgu, do tworzenia rzeczy niepowtarzalnych i jedynych w swoim rodzaju. Mądrość lśni w dziełach waszych myśli. Zapytacie teraz pewnie, co mam na myśli, co uznaję za te dzieła, czy oddaję hołd wyłącznie artystom? Nie, kreatorem jest każda osoba, która nie odtwarza, a robi, która nie tłucze, a buduje, która nie niszczy, a służy. Co robisz w życiu? Tworzysz, czy kopiujesz? Niszczysz ludzi, czy ich budujesz? Uzdrawiasz, czy trujesz? Tworzysz dzieła, czy znasz jedynie odpowiedzi na większość zadawanych pytań? Ostatecznie, czy gdybyś przestał istnieć w tym momencie, zostałoby po tobie cokolwiek wartościowego, czy nie miałoby to znaczenia, bo twoje życie jest jak nudny film- pobudka, kawa, praca, telewizja, drink, sen…

Zatem, gdzie tkwi święty Graal życia? Tkwi w waszej mądrości, której nie można w żaden sposób łączyć z intelektualizmem, fakultetami, specjalizacjami, studiami z wyróżnieniem i tytułami. Mądrość to uczciwość emocjonalna, to poczucie spełnienia, to ten moment, gdy otwieracie oczy i wiecie, że chcecie tworzyć - siebie, swoje życie i życie innych poprzez własne uczucia, uwagę i dobrą energię. Ta kreacja rzeczywistości jest jedyną wartością, która ostatecznie ma znaczenie w wieczności.

Love.