Kilka słów o drugim tomie „Kosmosu” – głos redaktorki
Kiedy kończyłam pracę nad drugim tomem Kosmosu, bardzo ciekawiło mnie jedno pytanie: jak tę historię zobaczy ktoś, kto czyta ją z dystansu.
Poniżej fragment opinii redaktorki książki, Anny Chabior.
Po przeszło rocznej przerwie w pracy twórczej i wydawniczej, związanej ze zmianą miejsca zamieszkania, nareszcie światło dzienne ujrzała kontynuacja dramatycznie zakończonej pierwszej części tej arcyciekawej pod wieloma względami powieści. Nareszcie! Czytelnik doprowadzony do najwyższego stopnia niecierpliwości co do dalszych losów Kosmy i Maliny, chce wiedzieć, czy drogi głównych postaci nareszcie się zejdą czy też potoczą osobnymi traktami. Może jednak zadecyduje o tym chłodna kalkulacja, albo też zwycięży wiara w moc i mądrość pięknych intencji i uczuć dwojga bardzo boleśnie przez życie doświadczonych osób.
Emilia Chabior jest mistrzynią w odkrywaniu i opisywaniu tajników ludzkiej psychiki do tego stopnia, że potrafi wwiercić się w samo sedno emocji i w ich przyczynę. Rysuje bohaterów z precyzyjną dokładnością, jakby nie tylko była świadkiem ich osobowości i charakterów, ale wchodzi w nich, niejako utożsamiając się z każdym z osobna „od spodu”. To niezwykły talent literacki, bo z równie laboratoryjną dociekliwością spogląda zarówno na Kosmę z jego wrażliwością i na jego powikłane losy, jakby sama nim była, a także dotyka słowami poezji tajników tej obolałej duszy rozedrganej i poddawanej nieustannie potężnym wstrząsom i wahaniom. To niebywały sposób malowania postaci różnymi technikami, by dopracować wszystkie szczegóły! Sylwetka Maliny zaś ma tak wiele ujęć, że i ona faluje i drga poddawana nieustannie nastrojom Kosmy, Adama, wyzwaniom życiowym i obowiązkom swego ojca i synka, sytuując się nareszcie jako niezależnie myśląca i czująca kobieta, matka, córka, pracownica. Jedynie w dialogach z Marcinem, równoważącym tę układankę, Malina przejawia spokój i neutralność pełną godności i wiary, że ktoś widzi ją i ocenia przyjaźnie, zachowując jednocześnie profesjonalny umiar.
Aż się prosi, Czytelniku kobiecy i męski, o Wasze spojrzenie na obraz świata namalowanego przez Autorkę! Spójrzcie nań z pozycji waszych osobistych poranień albo i tych zaobserwowanych na drodze własnego życia. Spróbujcie poprowadzić własny domysł odnośnie tak zarysowanych ścieżek ludzi, by znaleźć lub wypracować własny pogląd na to, czy jesteśmy zdeterminowani swoim z góry przesądzonym losem, czy może prostowanie układanki pełnej zakłóceń przebiega według szczęśliwych lub nieszczęśliwych przypadków. Czy losy Kosmy i Maliny od nich tylko zależały?
Uważam, że warto pochylać się nad samym sobą, mając dostęp do opowieści tak wspaniale i analitycznie podanej nam do myślenia i przeżywania. Ja na pewno powracać będę do „Kosmosu” T. I i II, odnajdując w nim pełne szacunku spojrzenie na Człowieka naszej doby.
Kiedy czytam takie słowa, myślę przede wszystkim o tym, że każda historia zaczyna żyć naprawdę dopiero wtedy, gdy trafia do czytelnika.
Drugi tom Kosmosu jest dla mnie właśnie takim momentem — oddaniem tej opowieści dalej.
Zachęcam do zapisania się do Newsletter. Znajdziesz w nim podobne treści, ale nie pojawiające się nigdzie indziej.